Posty

Letnie przesilenie. Duchy minionych lat - Joanna Jax

Obraz
Nauczę swoje potomstwo, jak walczyć o siebie. Nie pozwolę, by kiedykolwiek myśleli o sobie źle i z rozgoryczenia popełniali głupstwa. A jeśli nawet to nastąpi, będą wiedzieli, że zawsze dostaną ode mnie wsparcie. W dzieciństwie oraz wczesnej młodości pory roku wydawały się nie mieć dla mnie większego znaczenia. Stanowiły tło innych, zwykle bardzo intensywnych wydarzeń. W okolicach trzydziestych urodzin świat zwolnił i to właśnie wtedy zaczęłam mu się baczniej przyglądać, czerpiąc coraz większą satysfakcję z nawet drobnych obserwacji. Zwykle najbardziej upragniona była wiosna, bo to ona stanowi zawsze początek nowego rozdania i sprawia, że mamy ochotę snuć coraz śmielsze plany i unosić głowę wysoko ponad błękitny horyzont. Po niej niepostrzeżenie przychodzi lato, onieśmielające swą witalnością i urodą. Należy przyznać, iż jest ono najbardziej spektakularnym przedstawieniem, jakie może zafundować nam przyroda. Nic nie przebije tej gamy barw, smaków i zapachów, których możemy doświadczać

Kwestia winy - Małgorzata Rogala

Obraz
Nie mamy pojęcia, co w nas tkwi, dopóki nie staniemy w obliczu próby. Jesteś silniejsza niż myślisz. „Kwestia winy” to powieść zrodzona z buntu i bezradności. Balansuje po cieniutkiej linie utrwalonych stereotypów i przekonania, iż przemoc jest częścią życia, z którą nie tylko można, ale i trzeba żyć. Razy poniesione z ręki najbliższej osoby powinny zostać wybaczone i usprawiedliwione. Ofiara często stawiana jest w roli współwinnej, a czasem nawet to na nią zrzuca się ciężar odpowiedzialności. Nikt przecież nie krzywdzi bez powodu… Trudno dyskutować z takimi argumentami, gdy prawo od lat stoi po stronie oprawcy, lub też traktuje go niezwykle łagodnie i szybko przywraca wszelkie prawa, by móc katować dalej. Dlatego właśnie honorowy matronat „Centrum Praw Kobiet” sprawowany nad ósmą już częścią historii Agaty Górskiej i Sławka Tomczyka cieszy podwójnie. Temat nie będący atrakcyjnym ani dla mediów ani polityków, który zwykle tonie w morzu codziennych wiadomości ma wreszcie realną szansę,

Sen o okapi - Mariana Leky

Obraz
  W życiu chodzi przede wszystkim o jedno- powiedział raptem. - Chodzi o to, żeby nawiązać intymną relację ze światem. Intymność ze światem- powtórzył- czyż to nie piękne? Okapi leśne zamieszkują niezwykle ograniczoną przestrzeń Afryki centralnej. Według Wikipedii malusieńki obszar występowania tego gatunku ssaka ograniczony jest ze wszystkich stron naturalnymi barierami takimi jak lasy bagienne, czy sawanny Sahelu. Jakby przyroda sama chciała ukryć swój sekret przed spojrzeniem ludzi, którzy nie będą w stanie go docenić. Europejczycy, postrzegający świat przez pryzmat nauki, przez wiele lat wysłuchiwali historii o afrykańskim jednorożcu nie mogąc zweryfikować tej wiedzy w praktyce. Niezwykłe zwierze, zbudowane w ich głowach jedynie ze słów tubylców, ukazało się białemu człowiekowi dopiero w 1900 roku. Nie zawsze wystarczy bowiem racjonalizować, czasami trzeba najpierw poczuć. Dokładnie tak właśnie jest ze „Snem o okapi”. Po tę książkę może sięgnąć każdy, ale nie wszyscy dostrz

Nieźle się zapowiadało - Jan Suzin

Obraz
Każda telewizja jest taka, jacy pracują w niej ludzie. Nie jestem fanką telewizji. Żadnej. Prezentowane na srebrnym ekranie treści zwykle mnie smucą i przerażają. Mnogość programów, spośród których można wybierać nic nie zmienia. Nieustannie mam wrażenie, że to wciąż jedna i ta sama miałka papka spowalniająca myślenie i promująca wartości niezrozumiałe dla osoby pragnącej żyć rozumnie i w zgodzie ze sobą. Pamiętam jednak czasy, kiedy po włączeniu odbiornika słuchacza witał głos Jana Suzina, Edyty Wojtczak, czy Krystyny Loski. Kontakt z nimi był przyjemnością, chwilą relaksu i odpoczynku. Nienaganne maniery, perfekcyjna dykcja i dyskretna elegancja to cechy, którymi najkrócej można by ich opisać. Od tego czasu minęło wiele lat i daremnie by szukać podobnych doznań, dlatego tym chętniej zanurzyłam się we wspomnieniach Jana Suzina. „Nieźle się zapowiadało” to w wielkim skrócie historia polskiej telewizji, ponieważ prezenter rozpoczął pracę w połowie lat pięćdziesiątych ubiegłego stulecia,

Horyzont - Jakub Małecki

Obraz
  Każdy radzi sobie z tym - próbuje radzić - na swój własny sposób: Pytlak na przykład słucha rocka, Szymon gada do osieroconego żółwia, niektórzy grają w to pierdolone Word of Tanks albo piją bimber, a Miętowy w kółko opowiada o żarciu. Ciało jest nośnikiem historii. Skrywa wiele opowieści, utkanych z siateczki drobnych dni. Część z nich, pozornie nic nie wniosła, niczego nie zmieniła. Inne, eksplodowały z całą swoją siłą, obracając istniejący dotąd świat wniwecz. Jak most, który runął niespodziewanie na oczach tysięcy obserwatorów, a bez którego nie wiadomo, jak dalej żyć. Zerwane połączenia bolą podwójnie, ponieważ nie tylko trudno jest ruszyć swobodnie dalej, ale i nie ma możliwości, by spojrzeć za siebie, by ocenić aktualne położenie. Nikt nie potrafi odpowiedzieć jednoznacznie na pytanie, jak zbudować to wszystko od nowa, chociaż wielu podejmowało się już tego zadania. Każda cegła, nawet jeśli położona w identycznym miejscu, będzie stanowiła zalążek czegoś zupełnie nowego.

8000 zimą. Wspinanie się na najwyższe szczyty w najzimniejszej porze roku - Bernadette McDonald

Obraz
  Dotychczas sądziłam, że sama wybieram sobie lektury kierując się swoimi zainteresowaniami, wiedzą i możliwościami intelektualnymi. Po wysłuchaniu książki mówionej pod tytułem „8000 zimą. Wspinanie się na najwyższe szczyty w najzimniejszej porze roku” zrozumiałam, że jest zupełnie odwrotnie. Ta historia sama mnie sobie wybrała. Publikacje związane z górami nigdy nie leżały w kręgu moich zainteresowań. Przez wiele lat bez najmniejszego wahania wybierałam destynacje kojarzące się z leniwym odpoczynkiem nadmorskim. Dopiero kilka lat temu zapragnęłam odmiany i zdecydowałam się na nieśmiałe pierwsze kroki w kierunku niewielkich wzniesień. Cisza, którą niosą ze sobą takie wakacje jest doświadczeniem wręcz trudnym do opisania. Przekraczanie własnych ograniczeń fizycznych, aby osiągnąć zamierzony cel, skupienie na oddechu i wsłuchanie się w znaki płynące z ciała jest oczyszczające. Nie ma miejsca na głębokie rozważania, a jednak po wszystkim czuje się ulgę i odkrywa nową energię. Ośmielę się

Trzy godziny ciszy - Patrycja Gryciuk

Obraz
Wszystko na nic. Nic nie wymodliłam, niczego nie wywalczyłam. A zapotrzebowanie na miłość nigdy nie maleje. Nigdzie i u nikogo. Miejsce, w którym znajdujemy się w danym momencie życia zawsze daje szansę, by unieść głowę i spróbować spojrzeć przed siebie. Każda trudna sytuacja, problem, z którym spotykamy się po raz pierwszy buduje nie tylko nasze doświadczenie, ale i obarcza wiedzą. Zdaje się, że ludzie obyci z literaturą wielokrotnie dotknęli czyjegoś bólu, zagubienia, czy odejścia. Można więc domniemywać, że takie muśnięcia cudzych emocji sprawią, że w chwili własnej próby będą czuli się przygotowani na spotkanie z najgorszym. Zapominamy jednak, że lustrowanie, nawet najdokładniejsze, nie oznacza faktycznego poznania i przeżycia. Książki sprawiają, że nabywamy moc wielokrotności pierwszego oddechu. Spowalniają sam proces odchodzenia w niebyt, bo współodczuwając, jesteśmy nie tylko sobą, ale i po trosze innymi. To tak jak z promieniami słonecznymi ogrzewającymi nie tylko n

Maski pośmiertne - Anna Rozenberg

Obraz
Panie inspektorze, mam osiemdziesiąt osiem lat i w całym swoim życiu wiele razy widziałem, jak zupełnie niewielkie rzeczy mogą prowadzić do niewyobrażalnych zbrodni . To jest rok dobrych debiutów. Mamy początek kwietnia, a ja mam już już za sobą dwa takie odkrycia. Nie należę do osób uprzedzonych w stosunku do nowych nazwisk na wydawniczym rynku i chętnie sięgam po powieści nikomu (jeszcze) nieznanych autorów. Wierzę, że nowe spojrzenie może znacznie wzbogacić to, do czego już przywykliśmy. „Maski pośmiertne” w najprostszym ujęciu są kryminałem, więc mogłoby się wydawać, że podlegać będą krótkiej ocenie- zbrodnia, śledztwo i rozwiązanie kryminalnej zagadki. Jeśli ktoś spodziewa się, że swoją opinię o tej powieści uda zamknąć się na tej płaszczyźnie, jest w błędzie. Anna Rozenberg naprawdę postarała się, aby jej pierwsze spotkanie z czytelnikiem nie wypadło neutralnie. Myślę, że znajdzie się wąskie grono osób, którym ta książka nie przypadnie do gustu, ponieważ pragną nieskompi

Mój tata panda - James Gould-Bourn

Obraz
Niech ci będzie, człowieku, który jest pandą, ale nie jest pandą. Na razie. „ Na razie, chłopcze, który nie mówi, ale ”mówi”. Przeczytałam w swoim życiu wiele książek i zobaczyłam co najmniej kilka filmów, które zostały zbudowane w podobny sposób co „Mój tata panda”. Można by sądzić, że w związku z tym ta historia nie zrobi na mnie większego wrażenia. A jednak jest inaczej i chyba nawet wiem, dlaczego nie tylko nie żałuję lektury, ale i na długo pozostanie ona w moim sercu. James Gould-Bourn nie silił się na opowieść skomplikowaną, bogatą w w odniesienia i wyrafinowane środki stylistyczne. Napisana prostym językiem londyńskiej ulicy książka jest boleśnie realna i bliska prawdziwego życia. Utrata żony, a później pracy powoduje, iż główny bohater musi na nowo odnaleźć swoją ścieżkę w życiu. Pewnie byłoby to łatwiejsze, gdyby to meblowanie rzeczywistości dotyczyło tylko jego samego, tymczasem chodzi o kogoś jeszcze... Inny punkt widzenia pozbawia tę powieść tak bliskiego nam dorosłym