Posty

Szepty z wyspy samotności - Magda Knedler

Grafika
  „ Z pewnością wyrzucała sobie, że ona tam nie widzi żadnego profilu, a przecież wszyscy powtarzają, że ten profil wyraźnie widać i że to Zeus. Moim zdaniem jesteśmy pod złym kątem, za blisko, i to dlatego. Czasem lepiej różne rzeczy widać, kiedy stanie się trochę dalej.” Minęło wiele miesięcy od premiery „Szeptów z wyspy samotności”. Dni początkowo wypełnionych bezsilnością i niedowierzaniem. To chwile spędzone wielokrotnie na poszukiwaniu odpowiedzi na pytania, których nikt od lat już nie zadawał tak na serio. Nie było takiej potrzeby. Abstrakcyjne elementy układanki stopniowo musiały się jednak złożyć się w nową całość. Dzień po dniu, tydzień po tygodniu. Powoli. Falujące emocje zaczęły osiadać, by w końcu ucichnąć i stać się podstawą codzienności. Nie pamiętam, kto pierwszy w końcu się roześmiał. Ale stało się, bo tkwiące w nas vis vitalis znalazło swoje ujście. Jak strumień wody, który wybił mimo wszystko. Życie w czasach zarazy, kolejny oddech w dniu, kiedy nikt do końca

Niespokojna krew - Robert Galbraith

Grafika
„ Coś takiego jak dobra droga, właściwa droga czy jedyna droga nie istnieje. Wiesz kto to powiedział? -Zdaje się, że Nietzsche - odrzekł Strike.” „Niespokojna krew” musiała poczekać kilka tygodni na półce, bym mogła poświęcić jej swoją uwagę. Każdego dnia zerkałam na nią z utęsknieniem i niecierpliwością. Wszystkie poprzednie części przygód Cormorana Strike'a kupowałam zawsze w przedsprzedaży. Lekturę rozpoczynałam najszybciej jak tylko było to możliwe , nawet jeśli miałoby to odbyć się kosztem snu. Myślę, że nie przesadzę, jeśli nazwę się najwierniejszą i najdłuższą stażem polską fanką twórczości J.K. Rowling. Przygody Harrego Pottera przykuły moją uwagę już na studiach, czyli ponad dwadzieścia lat temu. Zdaję sobie sprawę ze słabych stron tego cyklu, jednak w moim sercu zagościł on na stałe i bez względu na wszystko pozostaję pod jego niesłabnącym urokiem. Podziwiam umiejętność wykorzystania potencjału tkwiącego w tematyce magicznego świata czarodziejów, o którym ostatni raz

Olive Kitteridge - Elizabeth Strout

Grafika
  „Olive Kitteridge” nie jest książką dla każdego, jest za to jedną z moich ulubionych powieści. Sądzę, że aby docenić jej kunszt i wyjątkowość potrzeba przede wszystkim czasu i umiłowania literatury pięknej. Tym, którzy kładą nacisk na tempo i duże skondensowanie skrajnych emocji nie przypadnie do gustu. W centrum zainteresowania Elizabeth Strout znajduje się codzienność, która z pozoru wydaje się banalna i niegodna większej uwagi. Niewielkie miasteczko żyje swoim rytmem, nie spodziewając się spektakularnych zmian i przyjmując życie takim jakie ono jest - bez upiększeń i wizualnych oszustw cieszących oko czytelnika. W tej historii nie ma oczekiwania, nie pojawi się ani jeden zwiastun przyszłości sugerujący, że warto przeczytać następny rozdział. A mimo to jest mi bliska. Nie mogłam się z nią rozstać do ostatniej strony. Główna bohaterka, Olive Kitteridge, to osoba definiowana stopniowo przez pryzmat otaczających ją ludzi. Towarzyszy innym mieszkańcom niewielkiego miasteczka Crosby

Premiery miesiąca - styczeń 2021

Grafika
  Przygotowując dla Państwa grudniowy prezentownik zorientowałam się, jak wiele fantastycznych książek mi umyka i jak wiele radości potrafię czerpać prowadząc takie czytelnicze rozpoznanie. Obiecałam sobie, że co miesiąc będę przyglądać się nowościom pojawiającym się w „Świecie Książki”. Spośród 432 pozycji wybrałam 10. Nie, nie zamierzam ich wszystkich kupić i natychmiast przeczytać. Wpisuję je na swoją listę i być może na coś w przyszłości się zdecyduję. Oto one: 1. tytuł: Ostatni autor: Maja Lunde cykl: Kwartet klimatyczny wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie premiera: 12.01.2021 To już trzeci tom w cyklu, więc mam sporo do nadrobienia i z całą pewnością nie będę czytać szybko, jednak bardzo chciałabym zacząć. Według opisu wydawcy: Jeden z największych norweskich bestsellerów ostatnich lat. Książka, którą jeszcze przed premierą zakupiło 15 krajów. Trzy intrygujące historie, zwyczajni, a jednak niezwykli bohaterowie, pszczoły i walka o przyszłość nasze

Czytelnicze podsumowanie roku 2020

Grafika
  Ostatnio Maria Olecha- Lisiecka, znana Państwu z fantastycznych wywiadów z różnymi autorami, („Prolog”) zaprosiła mnie do spojrzenia w zupełnie inny sposób na rok 2020. Moim zadaniem było odszukanie pozytywnych wydarzeń z ostatnich dwunastu miesięcy. Początkowo miałam wrażenie, że to zbyt trudne, jednak w miarę tworzenia listy odkryłam, że spotkały mnie także i miłe rzeczy, które jakoś utonęły w codzienności i szybko o nich zapomniałam. Myślę, że w moim wirtualnym-blogowym działaniu jest bardzo podobnie. Sądziłam, że przeczytałam zdecydowanie mniej książek niż w 2019 roku, ale po wnikliwej analizie okazało się, że jest wręcz odwrotnie. Jestem osobą, która nigdy nie przykładała wagi do liczb, więc pozwólcie, że i tym razem nie skupię się na statystykach. Największą dumą są dla mnie tytuły, którym miałam niewątpliwy zaszczyt patronować. To powieści, które reprezentują wysoki poziom merytoryczny i językowy. Wybierałam je starannie z myślą nie tylko o swoim dobrym imieniu, ale i Pa

Godzina zagubionych słów - Natasza Socha

Grafika
  „Godzina zagubionych słów” autorstwa Pani Nataszy Sochy zaskoczyła mnie swoją niewielką objętością. To spostrzeżenie towarzyszyło mi podczas pierwszego kontaktu z tą książką. Po lekturze stwierdziłam jednak, że tyle wystarczy. W sprawach zasadniczych nie trzeba rozległych wypowiedzi, ornamentów językowych i zawiłych uzasadnień. Gdy chodzi o uczucia, ważne jest zupełnie co innego - działanie. Problem w tym, że czasami nie starcza na nie czasu. Jest w planach, ale wydaje się, że przecież jutro, za dwa dni, za tydzień będzie lepsza okazja. Karmieni kolorową stylistyką mediów społecznościowych, wychowani w duchu łatwo-szybko-przyjemnie bezwiednie sądzimy, że aby powiedzieć „kocham cię”, „przepraszam”, „dziękuję, że jesteś” trzeba czegoś więcej niż szara codzienność. Nic bardziej mylnego. Śmierć, tak oczywista i nieodłączna część życia to chyba jedna z nielicznych tajemnic, która wciąż pozostała ludzkości do odkrycia. Z fizjologicznego punktu widzenia możemy uściślić ją w p

Dobra-noc - Sabina Waszut

Grafika
  Dobra-noc. Już czas. Zamknij oczy. Odfruń do innego świata. Dobra-noc. Niech przyjdzie twój sen. Spłynie miękko na zamknięte powieki, zagnieździ się w zmęczonej głowie. „Dobra” istnieje na jawie. Wieś nie jest wielka, ale przecież wystarczy. Są domy, psy i pola. Jest życie, są ludzie. Bo przecież „Dobra” to taki uroczy zakątek. Dobra-noc? Mrok przykryje dzień, by w końcu mógł przyjść sen.... Siedem córek miała matka. Sześć udanych i ta ostatnia. Nie ważne jak wygląda, co potrafi, kim jest. Jest siódma, a siódma to zmora. W nocy wyjdzie byle gdzie, a rankiem echem odbijać będzie się jej cień. Będzie dręczyć aż ujdzie z nas życie. Zabije wszystko, co spotka na drodze. Zniszczy co tylko wpadnie jej w ręce. Z ust do ust - słowem, myślą, czynem. Dodaj o niej coś złego od siebie. Przekaż dalej. Nie zapomnij, tak każe tradycja. Dobra-noc, Oczy zmruż. Módl się, aby to nie był twój los. Wszystko, tylko nie siódma córka. Lepszy syn. Oczy zmruż. Już czas.

Zimowy prezentownik 2020

Grafika
To będzie bardzo nietuzinkowy prezentownik książkowy. Pewnie nie wszyscy dobrną do końca mojej długiej listy, ale liczę na to, że znajdzie się chociaż jeden zapaleniec, który wytrzyma moje literackie marzenia do ostatniej poleconej publikacji. Długo zastanawiałam się jak podejść do tego tematu. Ostatecznie zdecydowałam, że nie będę polecać Państwu powieści znanych z moich patronatów lub recenzji pojawiających się regularnie na blogu. Nie o to chodzi - omówiłam je przecież obszernie. Pod koniec roku przygotuję zestawienie hitów ostatnich dwunastu miesięcy. Tymczasem wybrałam się na wirtualne zakupy, obejrzałam 720 propozycji z działu nowości („Świat książki”) i wybrałam 11, które mnie zainteresowały. Następnie przeniosłam się do działu bestsellery i obejrzałam „jedyne” 720 publikacji (ta sama księgarnia). Zdecydowałam się na trzy. Ostatnia kategoria to książki, które za mną chodzą. Niektóre z nich są już bardzo trudno dostępne, dlatego linki pochodzą z różnych stron. Sądziłam, że

Cyrkówka Marianna - Anna Fryczkowska

Grafika
Celebracja życia jest niewątpliwie sztuką. Nie znam zbyt wielu osób, które prawdziwie ją opanowały. W głębi duszy mam coraz większe wątpliwości, czy w naszych czasach to jeszcze w ogóle możliwe. Badając własne myśli dochodzę do smutnego wniosku, że z każdym krokiem postępu cywilizacji tracimy szansę na autentyczne przeżycie czegokolwiek. „Cyrkówka Marianna” uświadomiła mi to niezwykle boleśnie. To jedna z najpiękniejszych książek tego roku, wyjątkowa i oryginalna pod każdym względem. Niektórzy twierdzą, że to po prostu historia miłosna, ale w moim odczuciu to jednak coś znacznie więcej. Jeśli uczucie to z całą pewnością nie tylko do mężczyzny, ale i do każdej przeżytej chwili, spotkanego człowieka, widoku i smaku. Mowa o powojennej Polsce, złowrogich wspomnieniach wojny, biedzie i głodzie, a jednak z każdej strony wyziera pasja i wola działania. Anna Fryczkowska przypominając o Mariannie Razik, artystce cyrkowej i malarce ludowej, uczyniła rzecz wyjątkową- dała świadectwo temu, iż o