Tańczące filiżanki - Natasza Socha

A co powiesz na mono no aware? To po prostu czuła świadomość przemijania rzeczy i delikatny smutek z tym związany. Nie depresja. Nie nostalgia. Raczej wzruszenie tym, że coś jest piękne właśnie dlatego, że zaraz zniknie.


Wierzę, że to książki nas wybierają i przychodzą do ludzi tak jak robią to koty. Najpierw spoglądają z daleka, obserwują, by później bezszelestnie znaleźć się w naszym zasięgu. To ten jedyny moment, w którym masz coś do powiedzenia. Jeśli poczujesz, że chcesz wyciągnąć dłoń i rozpocząć lekturę, przepadłeś. Wiedz, że właśnie zyskałeś papierowego przyjaciela, który będzie ci sączył dobre, wspierające słowa wprost do ucha. Może nie będzie mruczał jak robią to te zwierzęta, ale z pewnością jego aura podziała na ciebie kojąco.

Dokładnie tak dzieje się z powieściami Nataszy Sochy. Wszystkie, które przeczytałam mają swój odrębny charakter, jednak każda z nich działa w ten sam sposób- są jak naturalne antydepresanty. Mnie zawsze kierują w stronę światła i poczucia, że życie jest dokładnie takim, jakie sama je kreuję. Nie ukrywają zła, smutku czy cierpienia. Po prostu pozwalają spojrzeć inaczej na kwestie bolące najbardziej.

„Tańczące filiżanki” nie odkrywają niczego nowego, nie obalają niczyjego światopoglądu ani nie zawracają biegu rzek. Główna bohaterka o pięknym imieniu Yuki pochodzi z Japonii i to jej oczami spoglądamy na naszą polską rzeczywistość. Akcja toczy się w Krakowie, jednak nie znajdziecie tu najczęstszej opisywanych atrakcji turystycznych i miejsc, które tak bardzo podobają się zagranicznym gościom. Mało tego, „Tańczące filiżanki” są raczej opowieścią szeptaną, taką, którą dzieli się jedynie z tymi, którym życzymy najlepiej. Natasza Socha w naturalny i prosty sposób przypomina o prawdach uniwersalnych i bezdyskusyjnych. Jej przesłanie mimo wszystko nie wydaje mi się banalne, tylko szczere i prawdziwe. Zestawiając ze sobą europejski i dalekowschodni punkt widzenia uświadamia, jak bardzo dajemy sobą manipulować wszelkim czynnikom zewnętrznym i jak daleko potrafimy odejść od siebie - swoich PRAWDZIWYCH potrzeb i pragnień.

Yuki, przygotowując wybrane mieszanki dla odwiedzających ją w herbaciarni gości uczy, aby uważnie przyglądać się temu, co nas otacza. Nie trzeba słów, by dobrze odczytać znaczenie mowy niewerbalnej. Wystarczy uważność i otwartość, którą gubimy w codziennej pogoni. Liczy się czas, którego nie mamy zwykle ani dla siebie ani dla innych.

Rytuał picia herbaty jest tym, czym głęboki oddech rześkiego powietrza dla ciała. Trzeba zachować określoną kolejność wykonywanych czynności, bo ważna jest każda drobnostka. Wybór konkretnej mieszanki, dobór odpowiedniej temperatury wody, a nawet filiżanki to kwestie z pozoru banalne, ale dające określony efekt. Yuki nie musi szukać słów, bo cisza daje przestrzeń, aby zwrócić się ku temu co najważniejsze. Dlaczego tak rzadko poświęcamy sobie czas, celebrujemy chwile? Dlaczego w naszej kulturze jesteśmy zasłonięci tak dużą ilością parawanów?

Znakiem tych czasów jest wszechobecna kakofonia dźwięków. Brak w niej miejsca na budowanie stabilnej i mocnej psychiki i umiejętności radzenia sobie z problemami. Prawda jest jednak taka, że aby być prawdziwie, trzeba umieć zwolnić, docenić tu i teraz.

Najnowsza powieść Nataszy Sochy daje miejsce na niewymuszony czas dla siebie. Czyż to nie kusząca propozycja?


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Naznaczony - Robert Galbraith

Miedziany listek - Emilia Kiereś

Enola Holmes. Tom 3. Sprawa złowieszczych bukietów - Nancy Springer

Nasze niebo - Sylwia Kubik

Kwadrans - Emilia Kiereś

Żądło - Paul Murray

DJ Bambi - Olafsdottir Ava Audur

Dziewczyna z jeziora - Joanna Parasiewicz

Bubka - Julia M. Maj

Sztorm - Daria Kaszubowska / SAGA KASZUBSKA tom. 1