Nie ma żadnych dowodów, że faktycznie jest czego szukać, za to są domysły, hipotezy, kolejne teorie i nowe tropy, co w zupełności starczy, aby rozpalić wyobraźnię i wabić kolejnych śmiałków, trochę jak El Dorado, Święty Graal czy skarb templariuszy. To nie jest moje pierwsze spotkanie z twórczością Joanny Parasiewicz, ponieważ wcześniej patronowałam Jej wyśmienitej powieści „Dziewczyna z sierocińca”. Są kwestie, które w kontakcie z tą prozą zaskakują i takie, które można uznać za konstans. Do tych drugich - niezmiennych i pewnych można zaliczyć umiejętność władania bardzo dobrą polszczyzną oraz pojemną wyobraźnię, dzięki której Parasiewicz potrafi nie tylko modelować różne światy i sylwetki, ale i czynić z nich coś więcej niż wielokrotnie powtarzane przez innych słowa utrwalone na papierze. W przekazie tej autorki jest coś subtelnego i ulotnego, co sprawia, że czas mija, a przesłanie zawarte w książce pozostaje w sercu. Zadziwia za to odwaga w sposobie realizacji pomys...
Komentarze
Prześlij komentarz