Dzień dobry! Nigdy tego nie zrobiłam, ale sądzę, że z okazji ponad dwustu tysięcy odsłon na moim blogu jestem Państwu winna kilka słów podziękowań i wspomnień, które związane są z tym miejscem. Zakładając Blog Pod Małym Aniołem nie miałam żadnych głębokich przemyśleń na temat tego, co chciałabym osiągnąć ani w którą stronę mam zamiar zmierzać. Przez kilka lat prowadziłam zapiski na jednym z dużych portali o literaturze i w pewnym momencie poczułam, że chciałabym mieć miejsce działające na moich własnych zasadach. Nigdy, nawet przez sekundę, nie pomyślałam o tym, czy ktoś będzie chciał tu zaglądać. Myślę, że to właśnie ten fakt sprawił, że nie czułam się skrępowana i mogłam zgodnie z własnymi zapatrywaniami prowadzić ten blog. Pisałam, by dać upust własnym emocjom i ćwiczyć umiejętność władania językiem polskim na przyzwoitym poziomie. Z perspektywy minionych lat widzę, że moje życie można odmierzać przeczytanymi książkami. Za większością z nich kryje się jakieś wzruszające wsp...
Każdy radzi sobie z tym - próbuje radzić - na swój własny sposób: Pytlak na przykład słucha rocka, Szymon gada do osieroconego żółwia, niektórzy grają w to pierdolone Word of Tanks albo piją bimber, a Miętowy w kółko opowiada o żarciu. Ciało jest nośnikiem historii. Skrywa wiele opowieści, utkanych z siateczki drobnych dni. Część z nich, pozornie nic nie wniosła, niczego nie zmieniła. Inne, eksplodowały z całą swoją siłą, obracając istniejący dotąd świat wniwecz. Jak most, który runął niespodziewanie na oczach tysięcy obserwatorów, a bez którego nie wiadomo, jak dalej żyć. Zerwane połączenia bolą podwójnie, ponieważ nie tylko trudno jest ruszyć swobodnie dalej, ale i nie ma możliwości, by spojrzeć za siebie, by ocenić aktualne położenie. Nikt nie potrafi odpowiedzieć jednoznacznie na pytanie, jak zbudować to wszystko od nowa, chociaż wielu podejmowało się już tego zadania. Każda cegła, nawet jeśli położona w identycznym miejscu, będzie stanowiła zalążek czegoś zupełnie noweg...
Złe czasy płodzą złe czyny. Z tym musimy się wszyscy pogodzić. „Kronika powieściowa utraconego miasta: lata 1894 - 1921” to pierwsza część trylogii „Krzywy kościół” nieznanej dotąd na polskim rynku wydawniczym Karin Lednickiej. Prosta, oszczędna okładka utrzymana w szaro-zielonej stylistyce niewiele zdradza, jednak swoim dyskretnym urokiem intryguje i znakomicie zaprasza do lektury. Łącznie prawie pięćset stron dość drobnego druku podanego na szorstkim papierze, który, jak się później okazuje, doskonale wpisuje się w klimat i tematykę powieści. Egzemplarz jest niezwykle solidny i dla wytrawnego czytelnika kontakt z nim jest przyjemnym wizualnym doświadczeniem. „ Kronika” została przetłumaczona na polski przez profesor nauk humanistycznych Joannę Goszczyńską, czyli (za Wikipedią ) „ specjalistkę w zakresie literatury czeskiej i słowackiej XIX i XX wieku oraz jej uwarunkowań kulturowych”. Jakość samego tłumaczenia jest wyjątkowa i oddaje wysoki poziom kompetencji językowych za...
Dzień dobry! Wydawnictwo Znak wydało w 2024 roku książkę, która została moim najlepszym książkowym przyjacielem. Trudno mi uwierzyć, że w Polsce ktoś zdecydował się na opublikowanie tak mądrego i osobistego portretu zapomnianych dla większości malarek, który można znaleźć w zwykłej księgarni, a nie w specjalistycznej bibliotece. Czy to pierwsza taka próba ujęcia tego tematu? Nie. Czy to jedyna tak łapiąca za serce publikacja z tego zakresu? Dla mnie TAK. Piotr Oczko nie nudzi, chociaż jako profesor zwyczajny w dyscyplinach literaturoznawstwo i nauki o sztuce mógłby to czynić bez wysiłku. Ma w sobie dużo młodzieńczej ciekawości, jest wrażliwy i empatyczny. Czas spędzony w tak dostojnym towarzystwie płynie niezwykle szybko i jest w pełni satysfakcjonujący dla odbiorcy. Piotr Oczko prezentuje ponad sto artystek i wie o nich naprawdę dużo. Patrzy z czułością, przekładając osiągnięcia na realia epoki, w której dana artystka przyszła na świat. „Suknia i sztalugi” pewnie na pierwszy rzut oka...
Czasami zdaje się, że ludzie są źli. Ale potem mamy okazję poznać ich bliżej i widzimy, że wszyscy jesteśmy tacy sami, tylko okoliczności były złe. Ksiądz Stanisław Kujota zaproponował niezwykle trafne znaczenie rzeczownika Kaszuby . Według niego to „wody niezbyt głębokie, wysoką trawą porosłe” . Jest w tym stwierdzeniu coś ulotnego, przemawiającego zarówno do umysłu jak i do serca. Dokładnie tak samo jest z najnowszą powieścią Darii Kaszubowskiej. „Sztorm” jest jak młode drzewo, które zostało posadzone w miejscu, gdzie gleba jest żyzna, a powietrze krystalicznie czyste i rześkie. Jeśli tylko ta literacka „sadzonka” otrzyma wsparcie, wyrośnie wysoko ponad ludzie głowy. Potencjał tej sagi jest po prostu bezdyskusyjny i mam nadzieję, że czułe ręce autorki i wydawnictwa sprawią, że rozwinie się na miarę czytelniczego hitu. Historia Kaszub jest niezwykle bogata i stwarza fantastyczną przestrzeń do snucia długiej i ciekawej opowieści. Nie brakuje w niej dramatycznych momentów, ale i chwil ...
Często, żeby wpaść na trop mordercy, należy poznać jego ofiarę. Po otrzymaniu propozycji zrecenzowania książki pod tytułem „Profilerka” najpierw sprawdziłam kim jest autorka i jaki ma dorobek. Nigdy wcześniej nie słyszałam o Grażynie Molskiej. Na rynku mamy mnóstwo thrillerów i powieści sensacyjnych zajmujących się tematyką ujętą w tytule tej powieści i niestety część z nich nie spełnia obietnic składanych na okładce. Teoretycznie przepis na udany thriller lub kryminał jest prosty-dobrze skonstruowana fabuła, która stopniowo odsłania elementy zbrodni, ciekawe miejsce oraz nietuzinkowy główny bohater/ka. Co ciekawe, im prostsze reguły, tym trudniej z ich realizacją, ponieważ niezwykle łatwo dostrzec niedociągnięcia i błędy piszącego. Za Grażyną Molską kryje się solidne wykształcenie- jest absolwentką filologii polskiej Uniwersytetu Gdańskiego. Co więcej, autorka może pochwalić się faktem, że była studentką Marii Janion i Stefana Chwina. Na zorientowanym czyteln...
Nie mamy pojęcia, co w nas tkwi, dopóki nie staniemy w obliczu próby. Jesteś silniejsza niż myślisz. „Kwestia winy” to powieść zrodzona z buntu i bezradności. Balansuje po cieniutkiej linie utrwalonych stereotypów i przekonania, iż przemoc jest częścią życia, z którą nie tylko można, ale i trzeba żyć. Razy poniesione z ręki najbliższej osoby powinny zostać wybaczone i usprawiedliwione. Ofiara często stawiana jest w roli współwinnej, a czasem nawet to na nią zrzuca się ciężar odpowiedzialności. Nikt przecież nie krzywdzi bez powodu… Trudno dyskutować z takimi argumentami, gdy prawo od lat stoi po stronie oprawcy, lub też traktuje go niezwykle łagodnie i szybko przywraca wszelkie prawa, by móc katować dalej. Dlatego właśnie honorowy matronat „Centrum Praw Kobiet” sprawowany nad ósmą już częścią historii Agaty Górskiej i Sławka Tomczyka cieszy podwójnie. Temat nie będący atrakcyjnym ani dla mediów ani polityków, który zwykle tonie w morzu codziennych wiadomości ma wreszcie realną szansę,...
To jest moja historia, w tym sensie, że napisałam ją tak, jak ją sobie wyobrażałam, bez łatwej hagiografii, penetrując zakamarki czasu, próbując zrekonstruować nie tylko życie rodziny, ale także ducha miasta i epoki. Stefania Auci, Podziękowania W zachodniej części Sycylii, nad Morzem Śródziemnym, wzdłuż Conca d'Oro , kotliny zwanej „złotą muszlą”, znajduje się pełne niespodzianek Palermo. Miasto, którego dzieje sięgają aż do czasów starożytnych, przybrane zostało przez wieki w niezwykłą biżuterię. Muzea, barokowe kościoły i pałace mówią same za siebie i stanowią o wartości kulturowej tego miejsca. Palermo jest jak człowiek, który nie potrzebuje diamentów, by błyszczeć, ponieważ nosi w sobie swoje własne światło. W jego wnętrzu, pod płaszczykiem utkanym z nieziemskich widoków i klimatu przyjaznego nawet schorowanym starcom, skrywają się niezwykłe historie. Opowiada je szeptem tylko tym, którzy faktycznie potrafią słuchać i mają czas, by przystanąć, sycąc się echem odległej przeszł...
Czy masz kwadrans? Piętnaście minut to raczej niewiele czasu, jednak czasami nawet drobna chwila napędza ogromne zmiany w całym naszym życiu. To co minęło zazębia się z tym co jest aktualnie i tym, co stanie się w odległej przyszłości. Wszyscy mamy swój moment zwany inaczej życiem. Część z nas chłonie wszystkimi zmysłami każdy mijający dzień, inni spoglądają na swój świat zza grubej szyby. Zdarza się, że choroba odbiera nam powoli siły, pamięć, wszystko to, co stworzyliśmy w pocie czoła sądząc, że jeszcze zdążymy się nacieszyć zgromadzonym majątkiem. „ Podobno każdy człowiek ma swój zegar, który odmierza jego czas. Nikt nie może na niego wpłynąć; nikt nie wydłuży sobie swojego czasu ani go nie skróci - każdy ma go tyle, ile mu dano. Zegarmistrz Zegarmistrzów sprawuje pieczę nad wszystkimi zegarami i dba o to, żeby działały jak należy. Dlatego trzeba zaufać. Ktoś czuwa nad naszym czasem. Nie możemy zrobić więcej, niż jest nam pisane”. Emilia Kiereś należy nie bez p...
Przez całe życie Daisy jest pacyfistką i kosmopolitką, otwartą na wszystkich ludzi i wszystkie narody. Uważa Europę za piękny, wspólny dom, z radością odwiedza różne kraje i zawiera w nich znajomości i przyjaźnie. Jak ma się odnaleźć w podzielonym nagle świecie, który każe jej widzieć wrogów w dotychczasowych przyjaciołach? Sięgając po książkę „Daisy i cesarz” spodziewałam się, że Dorota Ponińska odkryła coś, czego dotychczas o Marii Teresie Oliwii Hochberg von Pless nie wiedziałam. Sądziłam, że mowa będzie o relacji romantycznej pomiędzy wymienioną w tytule dwójką, o co księżna von Pless wielokrotnie za życia była pomawiana. Z ulgą mogę jednak napisać, że nie taki był zamysł autorki i prawdę powiedziawszy według mnie w tej powieści to nie cesarz wiedzie prym. Jego rola jest tu zupełnie inna. Postać Wilhelma II ma za zadanie stworzyć wiarygodny kontekst historyczny. To dzięki tej relacji, a także samemu otoczeniu cesarza możemy się przekonać o tym, jaką osobą była głów...
Komentarze
Prześlij komentarz