Wymazani z pamięci - Piotr Borlik

 

Chyba nie ma bardziej kontrowersyjnego tematu niż rodzicielstwo. Wystarczy niewielka iskra, aby między ludźmi wywołać prawdziwy pożar, kiedy tylko mowa będzie o ich potomstwie. Zdecydowana większość osób uważa się za specjalistów z zakresu pedagogiki i psychologii dziecięcej. Formułowanie opinii w tym zakresie przychodzi nam łatwo i nie wymaga zbyt wielkiego potencjału intelektualnego. Przecież każdy kto ma dziecko wie o czym mowa, prawda?

Dodatkowo zostaliśmy wychowani w kulcie Matki Polki- kobiety idealnej, która w rzeczywistości nie istnieje, ale jednak tkwi mimowolnie w naszej świadomości. Odrzucając jarzmo mitycznej siłaczki umiejącej nie tylko wykarmić, ale i obronić, gubimy się w poszukiwaniu balansu pomiędzy tym co realne, a tym co głęboko zakorzenione w świadomości. Jeśli nie potrafię być perfekcyjną matką, to kim jestem? Ta pozornie najłatwiejsza, bo dana przez naturę funkcja może stać się największym wyzwaniem i przekleństwem. Wypracowanie wewnętrznego kompromisu wymaga dużej samoświadomości, zaparcia i czasu. Zdarza się, że trzeba poświęcić własne marzenia i ambicje zawodowe. Na przewartościowanie listy priorytetów nie stać wszystkich. Być może nie każdy powinien stać się rodzicem, jednak bardzo trudno wyartykułować swoje najgłębsze potrzeby w społeczeństwie tak silnie opartym na więzach rodzinnych.

Chichot losu i wyjątkowość najnowszej powieści Piotra Borlika polega jednak na tym, że w każdej chwili te dylematy mogą zostać nam odebrane. Do gry może bowiem dołączyć ktoś jeszcze, kto zdecyduje o jej dalszym przebiegu. Tak, celowo użyłam sformułowania „gra”, ponieważ „Wymazani z pamięci” nie są niczym innym jak bardzo ekscytującą potyczką między czytelnikiem, a autorem. Wariacja na temat rodzicielstwa, o którą pokusił się pisarz bazuje na powszechnie znanych schematach. Główne bohaterki są skonstruowane w taki sposób, by na wstępie utwierdzić nas w stereotypach postrzegania osoby, która została skrzywdzona w najgorszy możliwy sposób- utraciła dziecko. Temat tabu? Na pewno. Porwania dzieci zdarzają się codziennie i jestem przekonana, że oprócz komentarzy bazujących na współczuciu można usłyszeć i te szkalujące, niosące z sobą negatywną ocenę opiekuna. Próba ukazania tego dramatu z różnych perspektyw wydaje się niezwykle ciekawa, jednak jak to bywa z tematami społecznymi, obarczona jest sporym ryzykiem krytyki i niezrozumienia.

Piotr Borlik wyjątkowo zręcznie porusza się między gatunkami literackimi i bez przelewu ani jednej kropli krwi zmierza do wyznaczonego przez siebie celu. Bazując na tym co oczywiste i dobrze znane tworzy powieść świeżą i intrygującą. „Wymazani z pamięci” to historia, w której czytelnik może zostać wywiedziony w pole- zależy to od tego, jak bardzo da się zwieść swoim przekonaniom. Dotychczas sądziłam, że mistrzami thrillerów psychologicznych są Brytyjczycy. Czas zweryfikować ten osąd.








Komentarze

  1. Czuję, że to coś dla mnie! Rzeczywiście porwanie dzieci to ciężki temat. Budzi sporo emocji i to tych złych, bo jak inaczej? Takie tematy tabu są bardzo interesujące do napisania książki. Bardzo bym chciała ją przeczytać, zapowiada się dobra lektura.

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Popularne posty z tego bloga

Czytelnicze podsumowanie roku 2020

Premiery miesiąca - styczeń 2021

Godzina zagubionych słów - Natasza Socha

Niespokojna krew - Robert Galbraith

Olive Kitteridge - Elizabeth Strout

Cyrkówka Marianna - Anna Fryczkowska

Zimowy prezentownik 2020

Wiatr ze wschodu. Czas białych nocy - Maria Paszyńska

Dobra-noc - Sabina Waszut

Córka fałszerza - Joanna Jax