Manifest Bloga Pod Małym Aniołem



Dora Kallmus (zwana także Madame d’Orą) była pierwszą kobietą, która odważyła się otworzyć własne studio fotograficzne w Austro-Węgrzech. Był dokładnie rok 1909. Zaledwie kilka lat później, w 1916 roku, spadło na nią ogromne wyróżnienie, które otwarło jej drzwi do prawdziwej kariery. Miała okazję utrwalić na kliszach koronację Karola I Habsburga. Od tego momentu jej prace zaczęły pojawiać się w paryskiej edycji„Vogue”, czasopiśmie „Tatler”, czy „Vanity Fair”. Stała się sławna, chociaż tak naprawdę fotografia modowa, którą się zajęła, dopiero raczkowała.

Madame d’Ora miała żydowskie korzenie i w obliczu wybuchu II wojny światowej jej przyszłość stanęła pod wielkim znakiem zapytania. Musiała zamknąć dobrze prosperujące studio fotograficzne, a następnie ukrywać się, by przeżyć. Większość jej rodziny straciła życie w obozie zagłady.

Powojenne prace Dory Kallmus niczym nie przypominają tych z czasów młodości. Na przełomie lat 40. i 50. zaczęła odwiedzać paryskie rzeźnie, gdzie jej modelami stały się zwierzęce truchła. Te zdjęcia są wstrząsające i w moim odczuciu odmalowują prawdziwe odczucia artystki. Są wyrazem niezgody na to, kim potrafi stać się człowiek, gdy mu tylko na to pozwolić.

Jestem pewna, iż zastanawiacie się, dlaczego przedstawiam Wam dzisiaj losy Madame d’Ory.
Przecież to blog o książkach.

Nasze prace możecie śledzić od ponad 2,5 roku. Zawsze były, są i będą wyrazem mojego uwielbienia literatury i sztuki, sposobem na odkrywanie emocji niemożliwych do wyrażenia słowami. W efekcie wielu prób, dyskusji i nauki doszłam do czegoś, co stało się MOIM znakiem rozpoznawczym w blogosferze. Poszczególne interpretacje okładek są wynikiem moich najgłębszych pragnień, czasami wściekłości, bezsilności, żalu albo radości. Często pracuję w oparciu o osiągnięcia wielkich artystów, takich jak mój dzisiejszy gość, Dora Kallmus. Chciałabym, aby ich dzieła wciąż żyły w świadomości szerszego odbiorcy, chociaż Internet tak niechętnie korzysta z takiego dorobku. Zdecydowanie lepiej chłonie powtarzalne, miałkie treści, które można zobaczyć wszędzie. Myślę, że w takich dobrze znanych rejonach większość widzów czuje się po prostu bezpiecznie i komfortowo. Cóż, taki świat, że liczą się przede wszystkim lajki i to, czy ma się odwagę bezrefleksyjnie i bezsensownie przekraczać kolejne granice.

Dzisiaj czuję się tak, jakby ktoś wszedł do mojego domu, bezpardonowo przetrzebił mi szafę, wybierając z wieszaków najlepsze sukienki, a później rzucał je niechlujnie na ziemię, przymierzając zachłannie wciąż nowsze kreacje. Stojąc w moim ubraniu przyjmuje pozy znane z moich zdjęć i stara się wycisnąć ze wszystkich sił coś z nieuchwytnej idei przyświecającej mi za każdym razem, gdy tylko włączony jest aparat fotograficzny. Odzierając mnie z intymnej relacji z pracami, którym poświęciłam dużo serca i pracy, pozbawia godności i wartości.

Tak, czuję się z tym źle, że tak się dzieje. Nie wiem, jak można próbować zbudować swój wizerunek na cudzych fundamentach. Czy faktycznie nie masz nic własnego do zaproponowania, mój naśladowco? Nic? KOMPLETNIE NIC WŁASNEGO?? Zastanawiam się, czy już czekasz na kolejne zdjęcie, by móc je bezszelestnie zapisać na swoim dysku, a później pokazać osobie, która je powieli. Czy to ta chwila??

Nie, nie będę reagować.

Odwracam się plecami do tych „przeróbek” i chociaż ta lekcja mnie zabolała, chciałabym powiedzieć ci jedno. Dzisiejsza praca czerpie z najlepszych źródeł. To interpretacja jednego ze zdjęć Madame d’Ory, by przypomnieć, że to nie są tylko zwykłe zdjęcia wykonane dla lajków, których tak mocno pragniesz. To MOJA DROGA i rozmowa z czytelnikami tego miejsca. Blog Pod Małym Aniołem jest świadectwem mojego rozwoju, refleksji, ciszy i skupienia nad książką, dobrą książką- dodajmy. To nie jest miejsce dla osób, które żerują na innych, nie przychodź więc tu nigdy więcej.

Czy potrafisz coś więcej niż bezrefleksyjnie kopiować?

Życzę Ci, abyś, drogi naśladowco, poszedł własną drogą.
Może wtedy zobaczę w twoich pracach coś więcej niż siebie? Czy da się dojść daleko w cudzych butach? W głębi duszy czujesz, że to tylko kserokopie cudzych marzeń. Fałsz.

Miej odwagę być sobą.



Komentarze

  1. Dzień dobry
    Dobrze napisane. Każdy musi być sobą i mam nadzieję, że prędzej czy później do wszystkich to dociera.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Gdzie śpiewają raki - Delia Owens

Wielka Panda i Mały Smok - James Norbury

Córy ziemi - Alaitz Leceaga

Córka fałszerza - Joanna Jax

Milcząc jak grób - Małgorzata Rogala

Miedziany listek - Emilia Kiereś

Nasze niebo - Sylwia Kubik

Dam ci to wszystko - Dolores Redondo

Fatalne zauroczenie - Elżbieta Gizela Erban