Nieźle się zapowiadało - Jan Suzin

Każda telewizja jest taka, jacy pracują w niej ludzie.


Nie jestem fanką telewizji.

Żadnej.

Prezentowane na srebrnym ekranie treści zwykle mnie smucą i przerażają. Mnogość programów, spośród których można wybierać nic nie zmienia. Nieustannie mam wrażenie, że to wciąż jedna i ta sama miałka papka spowalniająca myślenie i promująca wartości niezrozumiałe dla osoby pragnącej żyć rozumnie i w zgodzie ze sobą.

Pamiętam jednak czasy, kiedy po włączeniu odbiornika słuchacza witał głos Jana Suzina, Edyty Wojtczak, czy Krystyny Loski. Kontakt z nimi był przyjemnością, chwilą relaksu i odpoczynku. Nienaganne maniery, perfekcyjna dykcja i dyskretna elegancja to cechy, którymi najkrócej można by ich opisać. Od tego czasu minęło wiele lat i daremnie by szukać podobnych doznań, dlatego tym chętniej zanurzyłam się we wspomnieniach Jana Suzina. „Nieźle się zapowiadało” to w wielkim skrócie historia polskiej telewizji, ponieważ prezenter rozpoczął pracę w połowie lat pięćdziesiątych ubiegłego stulecia, debiutując w pierwszym wyemitowanym programie nadawanym z Doświadczalnego Ośrodka Telewizyjnego w Warszawie. W tym czasie liczbę odbiorników telewizyjnych w stolicy można by policzyć na palcach kilku rąk, więc nie było to zajęcie ani szczególnie dochodowe, ani tym bardziej rokujące oszałamiającą karierę. Nikt nie wiedział w jaki sposób rozwinie się to przedsięwzięcie, pewne było za to jedno - do pracy zabrano się z pełną werwą i pomysłami godnymi najlepszych twórców. Jan Suzin wśród ówczesnych zapaleńców wymienia nazwiska, które dzisiaj owiane są legendą. Olga Lipińska jako pierwsza dostrzegła w nim potencjał do pracy w telewizji, Adam Hanuszkiewicz pomógł zgłębić tajniki perfekcyjnej dykcji, a Hanka Bielicka zapaliła „wewnętrzne słońce”, które sprawiło, że prezentera pokochały tysiące Polaków. Grono, które skupiło się dookoła rodzącej się dopiero telewizji, to osoby posiadające ogromną wiedzę z rożnych dziedzin i wykonujące wcześniej rozmaite zawody. Niepoprawni optymiści wierzący, że robią coś wyjątkowego dla innych. Taka mieszanka sprawiła, że mimo braku nieograniczonych środków finansowych i bardzo skromnych możliwości technicznych, odniesiono sukces. Przez bardzo długi okres udawało się tworzyć treści inteligentne i wolne od propagandy politycznej, co z dzisiejszej perspektywy wydaje się szczególnie cenne. To była era słowa wypowiadanego z szacunkiem dla odbiorcy i nawet po wielu latach wracając do biało-czarnych nagrań programów czujemy się nimi oczarowani. Erudycja i klasa - tego nie da się udawać.

Książka wydana przez Wydawnictwo „ARKADY” została wzbogacona o wywiad z żoną Jana Suzina oraz kilka felietonów skreślonych jego ręką w latach 2002-2005. Całość spina komentarz Halszki Wasilewskiej, która w ostatnim zdaniu mówi, że „Nieźle się zapowiadało” to nie tylko tytuł, ale i komentarz.

Lektura tych wspomnień była niezwykłym, bardzo pozytywnym doświadczeniem. Piękne, staranne wydanie wzbogacone o sporą ilość zdjęć odnoszących się bezpośrednio do konkretnego fragmentu tekstu robi naprawdę ogromne wrażenie. Jakbym cofnęła się w czasie do lat, kiedy książka była produktem wyjątkowym i godnym poszanowania. Jestem pod wrażeniem i liczę, że mam przed sobą jeszcze wiele takich literackich fascynacji.


Komentarze

  1. Marta Zinkel12 maja 2021 07:47

    Nie da się ukryć, że dzisiejsza telewizja jest zupełnie inna. Teraz idzie się na ilość a nie jakość. Niestety nie tylko w tv.
    Cieszę się, że książka się Pani podoba.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Manifest Bloga Pod Małym Aniołem

Gdzie śpiewają raki - Delia Owens

Wielka Panda i Mały Smok - James Norbury

Córy ziemi - Alaitz Leceaga

Córka fałszerza - Joanna Jax

Milcząc jak grób - Małgorzata Rogala

Miedziany listek - Emilia Kiereś

Nasze niebo - Sylwia Kubik

Dam ci to wszystko - Dolores Redondo

Fatalne zauroczenie - Elżbieta Gizela Erban