Zaczarowane - Natasza Socha

Najbardziej fascynujące w spotkaniach z Dorianem było to, że domagał się, by była sobą.

Czy byliście kiedykolwiek w cyrku?

Między popisami kolejnych artystów prezentujących tężyznę fizyczną, zręczność i niewyobrażalną wręcz zwinność pojawia się on- magik. Nie potrzebuje zbyt wielu atrybutów, wystarczy tylko, że stanie w odpowiednim miejscu, by skupić naszą uwagę. Zwykle witamy go z pełnym sceptycyzmu uśmiechem i niedowierzaniem, jednak w miarę postępującego spektaklu część z nas poddaje się magii tej właśnie chwili. Kim są osoby najłatwiej ulegające iluzjoniście? Czy każdy z nas ma w sobie potencjał, by uwierzyć w coś, co tak naprawdę nie istnieje?

Zdecydowałam się na lekturę „Zaczarowanych”, ponieważ chciałam zrozumieć mechanizmy, którymi kierują się zarówno osoby oszukujące, jak i te, które zostały oszukane. Mogłoby się wydawać, że poruszając się w tak wysoko zinformatyzowanym społeczeństwie WSZYSCY, bez względu na płeć, wiek i wykształcenie, zdajemy sobie sprawę z różnorakich zagrożeń. Wysłuchując audycji radiowych, oglądając wiadomości, czytając prasę i mając dostęp do szerokopasmowego internetu jesteśmy wręcz nieustannie bombardowani ostrzeżeniami i przestrogami. Wpojono nam, by nie otwierać drzwi ludziom podającym się za policjantów, potencjalnym kontrolerom gazu, aby nigdy nie podawać swoich danych osobowych w nieznanych miejscach. Wszystko należy sprawdzać kilkukrotnie, a zaufanie ograniczyć do minimum lub też całkowicie z niego zrezygnować. W teorii jesteśmy świetni, jednak gdy przychodzi chwila weryfikacji, często dajemy się komuś podejść. Czynimy to przez roztargnienie, czy chwilowy brak refleksji. Poza tym, bądźmy szczerzy, takie rzeczy zdarzają się tylko innym, lub (w najgorszym wypadku) znajomym znajomych. Nam nigdy.

Jak więc jest to możliwe, że wciąż znajdują się wśród nas tacy, którzy ulegają iluzji?

W przypadku oszustw matrymonialnych sytuacja wydaje się podwójnie skomplikowana. Tu gra nie toczy się „jedynie” o dobra materialne, ale przede wszystkim o uczucia i poczucie godności. Natasza Socha oparła swoją opowieść o prawdziwe wydarzenia. Gdzieś tam wśród nas znajdują się kobiety skrzywdzone w tak wyrafinowany sposób. Trudno rozpoznać je w tłumie, ponieważ tylko sporadycznie pokrzywdzone upominają się o swoje prawa. Niepisana zasada mówi przecież, że skoro pozwoliły się omamić, to wina leży wyłącznie po ich stronie. Szukając argumentacji zarówno na obronę, jak i przeciwko „zaczarowanym”paniom powinniśmy zastanowić się, czy potrafimy wskazać punkty styczne w ich biografiach. Wykształcenie, miejsce zamieszkania, pochodzenie i wiek okazują się niezwykle rozpięte i trudno na ich podstawie wysnuwać jakiekolwiek wnioski. Okazuje się, że sieć stworzona przez manipulanta za każdym razem została upleciona zgodnie z oczekiwaniami konkretnej ofiary. Niczym kameleon potrafi on dostosować się do wszelkich potrzeb. „Czytając” emocje zyskuje wiedzę, z której bezpardonowy sposób korzysta tak długo, jak tylko uzna za stosowne. Wyczyny naciągacza naprawdę przypominają cyrkowe sztuczki magika. Gdy kurtyna opadnie, adresatka tych starań nie tylko traci oszczędności życia, ale i zyskuje szereg problemów, których nie sposób się pozbyć.

„Zaczarowane” są historią napisaną z ogromną empatią i życzliwością w stosunku do pokrzywdzonych. Krok po kroku, spoglądając z różnych perspektyw poznajemy losy czterech kobiet mających za sobą relację z mężczyzną, który od samego początku pragnął je tylko wykorzystać. Ogromnym atutem książki jest włączenie perspektywy samego wyłudzacza. Wskazanie jego motywacji porządkuje książkę i czyni ją bardziej przejrzystą i zrozumiałą dla czytelnika. Myślę, że dzięki temu zabiegowi zdecydowanie mniej osób będzie miało ochotę na pochopne osądy konkretnych bohaterek. Splecione losy wszystkich stron tworzą ciekawą opowieść o najprostszych prawdach życiowych, samotności i pragnieniu, by zawsze sięgać po więcej. Autorka położyła spory nacisk na wskazanie motywacji poszczególnych wydarzeń, przypominając, że nic nie dzieje się bez przyczyny i każdy z nas ma swoje słabostki, które sprytny obserwator będzie mógł wykorzystać przeciwko nam w najmniej spodziewanym momencie. Nie zawsze musi chodzić o miłość, pamiętajmy o tym. Dobrze napisana, uniwersalna i wiarygodna powieść, z którą miło spędzicie wieczór.
















Komentarze

  1. Nie byłam w cyrku.
    Prwada iluzja to coś co zwodzi nie jedną osobę. Ciężko jest się przed tym uchronić.
    Przyznam, że ten temat mnie ciekawi. Już trafiłam na opinię, która dotyczy tej książki i nawet się nad nią zastanawiałam. Natomist Pani piszę tutaj tak obszernie, że coś mi się wydaje, że książka trafi na moją liste. Jestem ciekawa jak wygląda taka historia i to z różnych perspektyw. Wiadomo, że póki nie jesteśmy w danej sytuacji to tak właściwie nie wiemy co byśmy zrobili. Od teorii do praktyki daleka droga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja byłam w cyrku wiele lat temu i te emocje skojarzyły mi się z tym, co taki manipulant potrafi zrobić z obraną ofiarą. Przeraża mnie, że takie rzeczy dzieją się w rzeczywistości. Pozdrawiam serdecznie, Pani Marto:-)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Fatalne zauroczenie - Elżbieta Gizela Erban

Błękit - Nancy Bilyeau

Kwadrans - Emilia Kiereś

Cenny motyw - Małgorzata Rogala

Krótka wymiana ognia - Zyta Rudzka

Miedziany listek - Emilia Kiereś

Ósme życie (dla Brilki). Tom 1 - Nino Haratischwili

Wilcze kobiety - Hanna Greń

Okruchy gorzkiej czekolady. Rachunek nieprawdopodobieństwa - Elżbieta Sidorowicz

Enola Holmes. Tom 3. Sprawa złowieszczych bukietów - Nancy Springer