Maski pośmiertne - Anna Rozenberg

Panie inspektorze, mam osiemdziesiąt osiem lat i w całym swoim życiu wiele razy widziałem, jak zupełnie niewielkie rzeczy mogą prowadzić do niewyobrażalnych zbrodni.


To jest rok dobrych debiutów. Mamy początek kwietnia, a ja mam już już za sobą dwa takie odkrycia. Nie należę do osób uprzedzonych w stosunku do nowych nazwisk na wydawniczym rynku i chętnie sięgam po powieści nikomu (jeszcze) nieznanych autorów. Wierzę, że nowe spojrzenie może znacznie wzbogacić to, do czego już przywykliśmy.

„Maski pośmiertne” w najprostszym ujęciu są kryminałem, więc mogłoby się wydawać, że podlegać będą krótkiej ocenie- zbrodnia, śledztwo i rozwiązanie kryminalnej zagadki. Jeśli ktoś spodziewa się, że swoją opinię o tej powieści uda zamknąć się na tej płaszczyźnie, jest w błędzie. Anna Rozenberg naprawdę postarała się, aby jej pierwsze spotkanie z czytelnikiem nie wypadło neutralnie. Myślę, że znajdzie się wąskie grono osób, którym ta książka nie przypadnie do gustu, ponieważ pragną nieskompilowanej, prostej fabuły i podania wszystkich odpowiedzi na tacy. Dla przeciwwagi, na drugiej szali ulokują się miłośnicy gatunku znudzeni schematycznymi rozwiązaniami fabularnymi. Wymagający, pasjonujący się historią, lubiący wielowątkowe opowieści z mrocznym tłem.

Ogromnym atutem tych literackich narodzin jest dla mnie wybór przestrzeni, która pojawia się

w książce. Niewielkie Woking znajdujące się w Wielkiej Brytanii to miejsce, które żyło dotąd w mojej świadomości jako tło powieści z gatunku science fiction pod tytułem „Wojna światów” Herberta George'a, wydanej po raz pierwszy pod koniec XIX wieku. To właśnie tam, według wyobraźni autora, miał wylądować pierwszy pojazd Marsjan rozpoczynających podbój Ziemi. Miasteczko musi mieć więc w sobie w coś magnetycznego i niezwykłego. To ono wprowadza mroczny, psychodeliczny wręcz klimat, stanowiąc jednego z cichych bohaterów historii opowiedzianej przez Annę Rozenberg.

Niewątpliwie pierwsze skrzypce gra w „Maskach pośmiertnych” policjant obarczony sporą ilością problemów nie tylko zawodowych, ale także i prywatnych. Jest niczym wielobarwny ptak zaplątany nie tylko w sidła mordercy, ale i cienie własnej przeszłości. Zmagając się z kolejnymi etapami śledztwa pokaże się czytelnikom jako osoba o wielu twarzach, nie jest to więc postać płaska i bez wyrazu. Sądzę, że inspektor David Redfern ma w sobie coś szczególnego i oryginalnego, co dobrze sprawdziłoby się na dużym ekranie.

Doceniam także miks kulturowy i prawdę o współczesnej Wielkiej Brytanii, na którą tu postawiono . To punkt widzenia osoby przyjezdnej, która zna dobrze realia, ale jej korzenie znajdują się zupełnie gdzie indziej. Nie porównywałabym tego debiutu do prozy żadnego z brytyjskich autorów, ponieważ w „Maskach pośmiertnych” serce tętni zupełnie gdzie indziej. Umiejętność syntetycznej oceny przeszłości wymaga nie tylko wiedzy i rozległej znajomości faktów, ale i wyjścia poza określone schematy myślowe i dystansu do tego, co bliskie i znane od zawsze. Autorka rozbudowała w sposób znaczący tę część swojej powieści nie przez przypadek. Podążając śladami przeszłości oświetla te karty historii, które są najbardziej drażliwe i bolesne zarówno dla mieszkańców wysp, jak i Polaków. Niewygodne, mające wpływ na relacje obydwu nacji, chociaż przykryte kurtyną milczenia gładkich sloganów o przyjaźni i wzajemnym szacunku. Pamiętajmy, że każda ze stron postrzega swoje winy i żale zupełnie inaczej i trudno czasami odnaleźć im wspólny język mimo iż od czasów drugiej wojny światowej minęło już sporo czasu. To niezwykle ciekawe i dobrze, że znalazło swoje miejsce w tej książce.

Przełożenie tego, co wydarzyło się kiedyś na współczesną zbrodnię uzmysławia, że kryminał może być czymś więcej niż rozrywką na jeden wieczór. Mroczna opowieść o samotności, cierpieniu i próbie zdefiniowania rzeczywistych relacji polsko-brytyjskich, a nie tylko tej poprawnej politycznie warstwy, którymi karmią nas na co dzień media. Dla tych, którzy lubią spoglądać wnikliwie wstecz, by faktycznie zrozumieć współczesność.

 

Komentarze

  1. Ja także nie mam uprzedzeń co do debiutów. Właściwie to czasami to może być strzał w 10.
    Prawda jest taka, że każda książka ma to do siebie, że jedni ją uwielbiają a inni nie.
    Dziękuję za opinię.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Letnie przesilenie. Duchy minionych lat - Joanna Jax

Kwadrans - Emilia Kiereś

Cenny motyw - Małgorzata Rogala

Miedziany listek - Emilia Kiereś

Kwestia winy - Małgorzata Rogala

Sen o okapi - Mariana Leky

Horyzont - Jakub Małecki

Okruchy gorzkiej czekolady. Morze ciemności - Elżbieta Sidorowicz

Wieczny odpoczynek - Aleksandra Marinina

Enola Holmes. Tom 3. Sprawa złowieszczych bukietów - Nancy Springer