Sekretne życie pisarzy - Guillaume Musso

 Każdy z nas ma sekrety. Ludzie prostolinijni mają je tylko przez chwilę, bo przy pierwszym starciu nie potrafią ukryć niczego pod maską obojętności i milczenia. Niektórzy za to są w stanie zdławić falę piętrzących się w ustach słów, tak by uchronić swój spokój i majątek oraz zadbać o bezpieczeństwo najbliższych.

Tyle ile osób, tyle dróg na dojście do celu.

W najtrudniejszej sytuacji zdają się być ci, którzy poprzez uzyskaną sławę żyją podwójnie. Realny byt miesza się w przestrzeni medialnej z wypracowanym wizerunkiem i tylko dojrzały, wyważony człowiek potrafi radykalnie oddzielić je od siebie. Czytając coraz to nowsze informacje na swój temat, udzielając setnego wywiadu o tej samej treści, podpisując niezliczoną liczbę autografów twórca ma prawo poczuć się zagubiony. Klęska urodzaju jest nieszczęściem, którego nikt nie rozumie, za to większość będzie chciała się ogrzać w jej cieniu. Dlatego nie dziwmy się, że czasami, ci najbardziej zdesperowani i wrażliwi podejmują radykalne decyzje...

Dwadzieścia lat później, bez rozgłosu, za to na pięknej wyspie zagorzały fan odnajduje swojego mistrza. Co zrobić, aby zbliżyć się do niego na tyle, by chciał oddać przysługę? Czy rajska wyspa jest miejscem, które swoją oszałamiającą urodą i wewnętrzną siłą solidarności mieszkańców będzie w stanie zachować niewygodne sekrety?

Guillaume Musso jest autorem szesnastu bestsellerów przetłumaczonych na czterdzieści dwa języki, trudno więc dyskutować z fenomenem jego popularności. Nie przypominam sobie, abym kiedykolwiek wcześniej miała w dłoniach którąkolwiek z książek tego autora, więc najprawdopodobniej było to nasze pierwsze literackie spotkanie. Szkielet „Sekretnego życia pisarzy” posiada dobrze skrojoną intrygę, która stanowi centralny punkt tej powieści. Dookoła niej zbudowano w solidny i spójny sposób pozostałe wydarzenia i bohaterów, którzy się z nimi bezpośrednio wiążą i doskonale dopełniają główny wątek. To thriller nazwany przez jednego z recenzentów (Sandrine Bajos „Le Parisien”) „diabolicznym”, jednak ja jestem daleka od użycia takiego określenia. W języku tej historii jest coś nieuchwytnego, co sprawia, że trudno mi postrzegać ją przez pryzmat zamierzony przez autora. Pomimo tragizmu niektórych sytuacji nie odczuwałam strachu, nie obawiałam się o losy zagrożonych postaci. Musso sprawił, że odebrałam jego pracę jako baśń, której z samego założenia zakończenie powinno być szczęśliwe, a zło winno polec w walce z dobrem. Nie zdradzę, czy miałam rację i czy moje odczucia okazały się prawdziwe, jednak pragnę podkreślić, iż miejsce, w którym rozgrywa się zasadnicza akcja wnosi wyjątkowy klimat, któremu uległam już od pierwszej strony.

Poszczególnym rozdziałom dedykowany jest krótki cytat otwierający dalszą drogę rozwoju wypadków. Autor czepie z przemyśleń Franza Kafki, Williama Szekspira, Johna Irvinga, Wergiliusza i innych wybitnych twórców. Inteligentna gra z czytelnikiem dodaje „Sekretnemu życiu pisarzy” wyjątkowy smak. Doceniam go i pochwalam.

Reasumując, Guillaume Musso ujął mnie dystansem do wykonywanego przez siebie zajęcia, lekkością zamkniętą w opisach przyrody i miejsc, jednak nie przeraził i nie zaskoczył niczym nowym w zakresie samej fabuły. Czekam na kolejne spotkanie, by zdecydować, czy zostanę fanką tego pisarza.

Komentarze

  1. Jak dla mnie brzmi zachęcająco. Prawda każdy z Nas chciałby być z jednej strony rozpoznawalny, gdyż to daje jakieś możliwości. Natomiast są dni, które byśmy chcieli zachować dla siebie. To jest dylemat, bo znane osoby raczej nie mogą za bardzo na to liczyć.

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza