Rytuał łowcy - Przemysław Borkowski

Budowanie czytelniczej świadomości można chyba porównać do wspinaczki górskiej. Setki przeczytanych książek, wściekłość, gdy treść jest zbyt trudna, lub brakuje nam kompetencji, by właściwie ją zinterpretować, mylenie ścieżek, kiedy szczyt już wydaje się bliski. Nikt przed wyprawą nie myśli o tym, że spadnie w dół boleśnie gruchocąc sobie kości, bo gdyby tak było, żaden ze śmiałków nigdy nie sięgnąłby po swoją pierwszą powieść. Anglicy mówią o „begginer's luck”, co znaczy mniej więcej tyle, że im mniej świadomy jesteś zagrożenia, tym chętniej dajesz się ponieść emocjom i przesz bezmyślnie do przodu. Ci, którzy zaczynają są najodważniejsi i najchętniej szafują wyroki. Nie wiedzą jeszcze, jak różnie można odebrać tę samą lekturę i że z perspektywy czasu zmieni się ich ocena w stosunku do wielu z nich. Tym, którzy są już w drodze, obarczeni znaczącym bagażem przeżyć i doświadczeń, przychodzi to dużo, dużo trudniej. Dlatego tak bardzo cenne są chwile, kiedy zauważamy coś naprawę wyjątkowego, co zgodne jest nie tylko z naszym własnym gustem, ale i obiektywnym stwierdzeniem: oto autentycznie dobra historia. Zapraszam Państwa w podróż pełną pasji, odniesień do przeszłości i jasnego spojrzenia przed siebie. Liczę bowiem, że ta rewelacyjna powieść będzie miała swą kontynuację.

Będąc na studiach zachwyciłam się „Baśniami braci Grimm”. Ten dwutomowy zbiór czerpiący z podań ludowych i baśni, przez wielu mylnie interpretowany jako krwawy i jednoznacznie nieodpowiedni dla młodszego czytelnika, stał się początkiem wielu fantastycznych publikacji. Pamiętajmy o tym, że dzieło słynnych językoznawców po raz pierwszy ukazało się chwilkę po 1800 roku i do naszych czasów doczekało się wielu interpretacji.

„Kuma Śmierć” (1812, tom 1, numer 44) mówi wyraźnie o tym, że każdy z nas ma swoją świecę. Jasno płonący las istnień zmienia się z minuty na minutę. Jedne gasną, inne dopiero zaczynają się tlić. Czy istnieje sposób, by odzyskać chociaż jedną utraconą chwilę, gdy koniec jest już bliski? Ależ oczywiście, dlaczego nie? W swojej zachłanności można skraść czyjś jeszcze długi knot życia, a następnie nałożyć go na swój dogasający ogarek. Asystująca śmierć tylko dyskretnie się uśmiechnie. To dopiero początek.

Choć może bał się nie tyle tego, co tam jest, ile tej przemiany, której to coś w nim dokonywało. Chciał się zmienić, jasne. Gdy rozpoczynał to wszystko, to był jeden z jego głównych celów. (…) Chciał nowej, lepszej wersji swojego własnego ja, a tam, za tamtą granicą, już tego ja nie było”

Gra o życie ma wiele scenariuszy. Jedni poddają się już po pierwszej potyczce, inni nie podejmują nawet rękawicy. Uchodzi z nich werwa i stopniowo zanikają wszelkie soki. W takich chwilach może narodzić się zupełnie nowa jakość - typ wojownika, gotowego na każde starcie. Bez względu na ból i złe rokowania taki człowiek dąży do obranego celu - przetrwania mimo wszystko. Determinacja zdaje się być tym większa, im większa świadomość, że dotychczasowe postępowanie było tylko „na niby”. Druzgocąca wiadomość o nieuchronnie zbliżającym się końcu drogi może sprawić, że ktoś wreszcie uniesie kurtynę obnażając pierwotne instynkty. Wskaże, że na mapie grzecznego bytu całkowicie zgodnego z regułami cywilizowanego społeczeństwa zabrakło czegoś najistotniejszego- smaku i koloru. Wizja bliskiej śmierci staje się motywacją do radykalnej weryfikacji. Na wierzch wypełzają nieznane dotąd emocje i pragnienia, które szczelnie oblepiają dotychczasową osobowość. Rozum milknie. Czas gotować się do ostatecznego starcia o wszystko.

„Rytuał łowcy” to studium głębokiej, destrukcyjnej przemiany. Przemysław Borkowski przeprowadził analizę powolnego pogrążania się w obłędzie tak precyzyjnie i wiarygodnie, że nie sposób przerwać lekturę w połowie. Wychodzenie z kokonu dotychczasowego „ja” zostało rozłożone na czynniki pierwsze w pasjonujący i mroczny sposób. Autor nawiązuje do najlepszych tradycji literackich, bawi się konwencją powszechnego rozumienia zła. Czy psychicznie chorego człowieka można jednoznacznie wtłoczyć w jakiekolwiek ramy?

Mocną stroną tej powieści jest zachowanie balansu pomiędzy światem osób tropiących zbrodnię, a mordercą. Wyraźne, niebanalne sylwetki dwóch głównych bohaterów - starszego policjanta i młodej prokurator Seredyńskiej sprawiają, że ciężar okrucieństwa i przerażenia nie przytłacza czytelnika w miażdżący sposób. Jedna z lepszych powieści sezonu. Kompromis między dobrem, a złem nie istnieje. Jest za to Przemysław Borkowski i Jego „Rytuał łowcy”.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Miedziany listek - Emilia Kiereś

Kwadrans - Emilia Kiereś

Cenny motyw - Małgorzata Rogala

Wiatr ze wschodu. Czas białych nocy - Maria Paszyńska

Narzeczona z getta - Sabina Waszut. RECENZJA PRZEDPREMIEROWA

Winne miasto - Zofia Mąkosa

Na moment przed świtem & Ostatnia iskra nadziei - Magdalena Wala

Dolina nadziei - Zofia Mąkosa

Przepowiednia - Emilia Kiereś (recenzja patronacka)