Cała w fiołkach - Agnieszka Olejnik

Najlepszym podsumowaniem "Całej w fiołkach" jest fakt, iż następnego dnia po przeczytaniu z trudem mogłam sobie przypomnieć tytuł książki. Sic.
Panią Agnieszkę Olejnik znam z innych powieści i mam pozytywny obraz autorki.
Ta historia stanowi kontynuację losów bohaterów z "Ławeczki pod bzem', na którą czekałam z dość dużym entuzjazmem. Czytając pierwszych kilka rozdziałów "Całej w fiołkach" miałam jednak wrażenie, że przez pomyłkę sięgnęłam po inny cykl książek tej autorki, a mianowicie "Wszystkie smaki życia". Jestem szalenie ciekawa, czy ktoś jeszcze odniósł podobne wrażenie? Dominujący temat zdrowego odżywiania oraz moralizatorskich wręcz wątków edukacyjnych (wyższość diety wegańskiej oraz jej dobrego wpływu na ludzi nękanych przez nawet nieuleczalne zdaniem tradycyjnej medycyny chorób) był dla mnie przytłaczający i momentami męczący. Jestem fanką zdrowej diety, jednak nie bardzo mam ochotę być tak nachalnie atakowana przez czyjeś przekonania. Tym bardziej, że zauważam intensyfikację tego motywu w powieściach tej autorki.
Sama historia nie jest także porywająca. Wypożyczając książkę z biblioteki, usłyszałam od mojej zaprzyjaźnionej pani bibliotekarki, iż poprzednia czytelniczka oddając tę książkę stwierdziła, że w życiu nie czytała nic bardziej nudnego. Muszę częściowo przychylić się do tej opinii.
Nie chciałabym zniechęcić nikogo do lektury, jednak w mojej głowie zapaliła się właśnie dioda mówiąca, że po następną książkę pani Olejnik sięgnę już z większym ociąganiem. Szkoda.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wskrzesina - Artur Boratczuk

Kwadrans - Emilia Kiereś

Miedziany listek - Emilia Kiereś

Cisza białego miasta - Eva Garcia Saenz de Urturi