Nie, po prostu nie - Nina Lykke


 „Nie, po prostu nie” otwiera się fragmentem wystąpienia szwedzkiego premiera z 1956 roku. Podzielił się on swoimi przemyśleniami na temat zmian, które zaszły w społeczeństwie i które niechybnie prowadzą do pełnego rozkładu świata, w którym Tage Erlander wzrastał i którego tradycje bez wątpienia pragnąłby ocalić. Bez większego znaczenia stały się zatem wartości rodzinne i wszelkie cnoty moralne. „Pełne zatrudnienie, bezpieczeństwo socjalne i dynamicznie rosnący z roku na rok standard życia sprawiają, że wszyscy mamy doskonałe perspektywy na przyszłość, lecz budzą w nas jednocześnie zniecierpliwienie tym, że nie zmierzamy ku tej przyszłości szybciej, niż to dzieje się teraz” – mówił. Zaskakujące, że siedemdziesiąt lat później te słowa są wciąż tak przerażająco aktualne. Co więcej, obawiam się, że nie mają one terminu przydatności i gdy tylko sytuacja geopolityczna zdaje się stabilna, ludzkość popada w marazm. Nasuwa się więc niepokojąca teza, że tylko niepokój i niedostatek pchają nas w stronę rozwoju, a im mniej mamy, tym większe szanse na szczęście.

Nina Lykke, urodzona w 1965 roku norweska pisarka, doskonale sparafrazowała swoją powieścią „Nie, po prostu nie” to, co w tak druzgocący sposób powiedział dawno temu szwedzki premier. Zasadniczo rzecz ujmując, każdy inny komentarz wydaje się wtórny i nic niewnoszący. Lykke, niczym rzeźnik stojący nad martwą zwierzyną, oprawia kawałek po kawałku stężałe ciało, dzieląc je na poszczególne części i sprawdzając, czy nadaje się ono do dalszej obróbki.

Powieść rozpoczyna się od poznania dojrzałej nauczycielki Ingrid, mającej stabilną sytuację zawodową oraz rodzinną i cieszącej się świetnymi zarobkami. Z pozoru wszystko układa się tak, jak tylko można by o tym marzyć. Niestety warunki pracy wynikające z kondycji systemu edukacyjnego oraz ideologii stawiającej przede wszystkim na bezwzględny komfort ucznia i jego rodzica sprawiają, że wszelkie działania podszyte są zgorzknieniem i apatią. Rozwój ucznia nie ma większego znaczenia, a nauka zdaje się zbyt uciążliwa i męcząca dla większości wychowanków. Wątek ten jest na tyle rozbudowany, że początkowo sądziłam, iż będzie to jedyna bohaterka tej powieści. Do tego głosu przyłączają się jednak dwa inne. Pojawia się mąż – Jan, wieloletni pracownik ministerstwa, który właśnie otrzymał znaczący awans, oraz jego pracownica – Hanne. Jak zapewne łatwo się domyślić, to właśnie ta dwójka burzy zastany ład, gdy tylko postanawia przenieść swoją relację na poziom bardziej prywatny. Decyzja o romansie niesie ze sobą istotną wagę, a jej konsekwencje okupione są zmianami na wielu poziomach i dotyczą nie tylko samych zainteresowanych, ale całego mikrośrodowiska. Czy ta książka jest o utracie miłości i zawiedzionych nadziejach – tego do końca nie jestem w stanie powiedzieć.

Jakiś czas temu na polskim rynku pojawiły się powieści szwedzkiej dziennikarki i scenarzystki Moi Herngren i początkowo jej „Rozwód” wydawał mi się niemalże identyczny jak „Nie, po prostu nie”. Obydwie autorki dotykają tego samego tematu i w podobny sposób starają się ważyć opisywane problemy. Po zakończonej lekturze „Nie, po prostu nie” mogę jednak stwierdzić, że Nina Lykke jest zdecydowanie bardziej dosadna i chłodna w swej pracy. Operuje emocjami w taki sposób, by więź pomiędzy czytelnikiem a bohaterem nie zawiązała się albo wcale, albo była niezwykle znikoma. Dramat przeradza się więc w satyrę i bezwzględną krytykę współczesności. Nie przeszkadza to jednak w tym, by kolejne rozdziały pochłaniało się z zaangażowaniem i apetytem na więcej. Zakończenie tej powieści może pozostawić po sobie spory niedosyt, jednak ja lubię, gdy twórca pozostawia uchylone drzwi i pozwala czytelnikowi zdecydować, dokąd pobiegną jego myśli.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kwadrans - Emilia Kiereś

Enola Holmes. Tom 3. Sprawa złowieszczych bukietów - Nancy Springer

Nasze niebo - Sylwia Kubik

Gołoborze - Maciej Siembieda

Naznaczony - Robert Galbraith

Fiolet - Małgorzata Oliwia Sobczak

Morderstwa w Somerset - Anthony Horowitz

Prawie wieczór, wciąż jasno - Maja Linea Ernst

Suknia i sztalugi - Piotr Oczko

Tańczące filiżanki - Natasza Socha