Prawie wieczór, wciąż jasno - Maja Linea Ernst

 

Dlaczego tak się boimy nas? Dlaczego wymyślamy wciąż nowe granice i upieramy się, że istnieje różnica między seksem i miłością, przyjaciółmi i partnerami, zakochaniem i namiętnością? Jakby to była prawda.

 

„Prawie wieczór, wciąż jasno” to książka wydana przez Wydawnictwo Poznańskie w serii pisarzy skandynawskich. Dotychczas miałam bardzo pozytywne doświadczenia związane z tymi powieściami i mimo faktu, że wielokrotnie wydawały mi się niezwykle odległe kulturowo i mentalnie, zawsze znajdowałam w nich coś, co sprawiało, że odbierałam je jako wartościowe i rozwijające.

Tym razem moje doświadczenia nie są tak jednoznaczne i nie będę ukrywać, że nie do końca rozumiem tę historię oraz jej przesłanie. Na okładce przeczytałam, że „Prawie wieczór, wciąż jasno” jest „elektryzującym duńskim debiutem-obowiązkową wakacyjną lekturą”. Z jednej strony dokładnie tak jest, ponieważ akcja rozgrywa się latem z dala od dużych miast i szybkiego życia, w którym trzeba przybierać odpowiednie dla sytuacje maski i wchodzić w role narzucone przez społeczeństwo. Grupka przyjaciół znających się jeszcze z czasów studenckich spotyka się, by celebrować najlepsze chwile roku- smakować wolność, mieć czas na długie rozmowy i odpoczynek.

Od ukończenia edukacji minęło już trochę czasu, więc zupełnie naturalne jest to, że w tym gronie znalazły się dzieci i partnerzy, którzy dołączyli do grupy. Dynamika relacji pomiędzy poszczególnymi osobami uległa zmianie, co zdaje się być zupełnie naturalne, a co jednak nie jest tak oczywiste dla wspomnień przenoszonych chętnie na teraźniejszość. Uważam, że ten obszar tej historii jest bardzo ciekawy i wart był opisania. Zmiany zachodzące na przestrzeni dekady często pozostają niewidoczne dla nas samych. Zwykle myślimy, że wciąż jesteśmy tymi samymi osobami, które czas zmienia jedynie fizycznie. Niestety, ale prawda jest taka, że panta rhei i nawet jeśli bardzo tego pragniemy, codziennie gubimy cząstkę siebie. Dawni przyjaciele są jak lustro, które odbija prawdziwy obraz tych przemian i trzeba wykazać się sporą odwagą, by spojrzeć na siebie ich oczyma. W tym względzie ta książka spełniła moje oczekiwania.

To, co zakłócało mi lekturę związane jest jednak z inną kwestią.

„Prawie wieczór, wciąż jasno” jest historią szalenie skupioną na seksualności. Dla mnie to tylko jeden z aspektów życia człowieka i mimo że jest on ważny, nie powinien wybijać się na pierwszy plan, całkowicie dominując pozostałe obszary powieści, jeśli ma trafić do szerszego odbiorcy. Żałuję ogromnie, że w taki sposób naprawdę ciekawa historia została spłaszczona i pozbawiona tego, co w literaturze najważniejsze-głębi i przesłania. Czytając tę książkę odczuwałam przesyt i znużenie zapominając o tym, co wcześniej tak bardzo mi się podobało. Zdecydowanie bardziej interesują mnie względy psychologiczne i ścieranie się intelektualne bohaterów niż ich tożsamość płciowa. Brakuje mi uzasadnienia, konkretnego powodu, dla którego tak bardzo podkreśla się tu kto kim jest. Dla mnie żaden człowiek nie powinien być tak wąsko postrzegany. Szkoda, bo kameralna opowieść o współczesnych trzydziestolatkach wybrzmiewa mi w głowie jako zbyt głośny manifest seksualny. Być może źle interpretuję treść, być może jako prawie pięćdziesięciolatka należę już do innego pokolenia i nie umiem właściwie odczytać kodu tej lektury. Doceniam porządny przekład Edyty Stępkowskiej, oszczędny język i balans językowy, jednak samego serca „Prawie wieczór, wciąż jasno” nie odnalazłam.

Czy żałuję lektury? Oczywiście, że nie. Linea Maja Ernst oddała w ręce czytelników książkę pochodzącą wprost z serca i uważam, że jej głos powinien został wysłuchany.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

PODZIĘKOWANIA !

Morderstwa w Somerset - Anthony Horowitz

REPORTAŻ : Głośnik w głowie - Aneta Pawłowska-Krać. Opinia Marii

Żądło - Paul Murray

Naznaczony - Robert Galbraith

Tańczące filiżanki - Natasza Socha

Kwadrans - Emilia Kiereś

Enola Holmes. Tom 3. Sprawa złowieszczych bukietów - Nancy Springer

Nasze niebo - Sylwia Kubik

Święto Karkonoszy - Sławek Gortych