Krok do miłości - Sylwia Kubik

„Krok do miłości” jest czwartą powieścią Sylwii Kubik. Przeczytałam wszystkie i sądzę, że zdążyłam już sobie wyrobić opinię na temat twórczości tej autorki. Pragnę podzielić się swoimi odczuciami, ponieważ jestem przekonana, że zbyt mało troskliwie zajmujemy się twórcami idącymi pod prąd, reprezentującymi system wartości, który w oczach dzisiejszego świata po prostu się zdewaluował, przestał być cenny i ważny. Chciałabym otoczyć czułym słowem ludzi nie bojących się mówić, iż wciąż to co proste, szczere i uczciwie jest wartościowe. Piękno przyrody broni się samo, a Żuławy i Powiśle, tak drogie tej pisarce są wymarzoną scenerią, by tworzyć kolejne książkowe historie.

„Krok do miłości” osnuty jest na bazie przeżyć bohaterów młodego pokolenia, stojących u progu pierwszych poważnych wyborów i trosk. Pochodzą z różnych środowisk i są znakomitym przyczynkiem do dyskusji o tym, jak ważne jest to, co wkładamy do „emocjonalnej walizki” naszych dzieci. Rzadko wskazywany jest w polskiej literaturze obyczajowej prawdziwy obraz polskiej wsi, a kolorowa rzeczywistość internetu nakłada nań jedynie filtr ukazujący coś, co tak naprawdę wcale nie istnieje. Sylwia Kubik uzmysławia, iż ustronne, zielone rejony naszego kraju także mają swoje bolączki i miłość do ziemi nie wystarczy, by spokojnie egzystować. Podkreśla, jak wielu wyjechało, by spełniać swoje marzenia o dostatnim, miejskim bycie. Nie odwraca spojrzenia od tego co trudne i bolesne, obiektywnie przedstawiając faktyczny stan rzeczy.

Rysując pierwszy plan nie zapomina nigdy o tym, że postaci drugoplanowe są fantastyczną przestrzenią do budowania klimatu całej historii. Za to właśnie cenię tę pisarkę, że w sposób szczególny docenia ludzi starszych. Nikt tak jak Ona nie potrafi oddać ducha dojrzałości i mądrości zgromadzonej na przestrzeni dziesiątek lat. Scena, w której starszy pan dzieli się z młodą dziewczyną jedzeniem na długo pozostanie w mojej pamięci. To takie symboliczne i piękne, że zawsze można spotkać się w połowie drogi, wyciągając pomocną dłoń do kogoś, od kogo dzieli praktycznie wszystko. Czasami nie trzeba skomplikowanych procedur, wieloetapowej interpretacji i analizy specjalistów, wystarczy po prostu być.

Sylwia Kubik postanowiła zmierzyć się z wieloma problemami i z całą pewnością zależało Jej, aby trafić do odbiorcy, który jest empatyczny i otwarty na innych. Ewa, która prowadzi nas po ścieżkach „Kroku do miłości” nie powinna być oceniana jednotorowo, w ostry i bezduszny sposób. Osoby trwające w związkach podszytych przemocą fizyczną i psychiczną nie funkcjonują w sposób, którego wyobrażeniem karmią nas aktualnie media ani według reguł, którymi my sami kierujemy się na co dzień. To dużo bardziej zawiłe i wolałabym, abyśmy ocenę pozostawili psychologom i psychiatrom.

Nie będę ukrywać, że od wielu miesięcy trzymam mocno kciuki za rozwój pisarskiej kariery Sylwii Kubik. Wierzę w wartości, o których pisze, pragnę, by były kultywowane. Szacunek zawarty w każdym słowie składa się na oryginalną całość, z której nigdy autorka nie powinna rezygnować. To nie jest powieść o miłości romantycznej, chociaż i taki wątek został tu ujęty. To zapis uczucia do każdego darowanego nam oddechu i możliwości przeżycia kolejnych dni w zgodzie z samym sobą.


Komentarze

  1. Dzień dobry
    Mam w planach przeczytać. Podoba mi się, że będzie tam kilka spraw, wątków poruszonych. O trudnych rzeczach trzeba mówić i to tyle ile się da. Przecież to rozmowa rozwiązuje problemy, przynajmniej ma na nie wpływ. Piękne zdjęcie, pasuje Pani kolor zielony. :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Ta, która odeszła - Izabela M. Krasińska

Kwadrans - Emilia Kiereś

Sen o okapi - Mariana Leky

Lapis - Emilia Kiereś

Cenny motyw - Małgorzata Rogala

Miedziany listek - Emilia Kiereś

Enola Holmes. Tom 3. Sprawa złowieszczych bukietów - Nancy Springer

Wieczny odpoczynek - Aleksandra Marinina

Rytuały wody - Eva Garcia Saenz de Urturi